W dzieciństwie najpiękniejsze jest odkrywanie i rozumienie świata na swój własny, jedyny, niepowtarzalny sposób... Ten blog to kuferek przygód mniejszych i większych Największego Skarba na świecie całym... jedynej takiej Amelii, która odkrywcą kocha być....
wtorek, 15 maja 2012
... powywiadówkowe nowinki...

Dziś wywiadówkowy dzień. Wpis będzie krótki, bo co tu dużo mówić. Nie wypada się chwalić. Amelka ma dużo wyższą opinię niż po pierwszym półroczu! Brawo. Myślę, że wszystkie zaległości i braki spowodowane nauką w Irlandii zostały nadrobione. Amelka jest znakomita, bardzo dobra i dobra :) Jak dla amelkowej mamy: R E W E L A C J A ! Pani Małgosia też jest bardzo z postępów Amelki zadowolona. 

Oby tak dalej CÓrciu!!!

sobota, 12 maja 2012
... nietypowe odwiedziny...

Dziś pogoda nie zachęcała do niczego, choć momentami można było nosek na taras wystawić. Większość dnia spędziliśmy więc w domku i bardzo dobrze, bo wszystkim nam taki dzień potrzebny był.

Mieliśmy za to odwiedziny nietypowego gościa., który najpierw dumnie przeszedł się po tarasie, potem zajrzał w nasze okno, po czym rozłożył się na leżaku, zupełnie jakby był jego włanym :)

.

...

.

...

.

...

.

...

.


piątek, 11 maja 2012
III Przegląd Piosenki Dziecięcej i amelkowy sukces wielki :)

Nie trudno było przypuszczać, że Amelkę przed dzisiejszym występem dopadnie trema. Na dodatek nasza Artystka obudziła się z chrypą! Na szczęście i trema i chrypa zostały pokonane, po czym zabrałyśmy się do przygotowań.

Mamine zadanie wcale nie było łatwe. Amelka musiała przeobrazić się w Japonkę, a kimono nie mogło krępować ruchów. Myślę, że ze wszystkim poradziłyśmy sobie doskonale...

Najpierw powstała japońska fryzurka i japoński makijaż ...

.

... jeszcze troszkę pracy i Japoneczka jak ta lala gotowa!

.

...

.

Kilka tajemnic odnośnie stroju:
- kimono: maminy kawałek materiału ulubiony służący dotychczas za obrus bądź też firankę :) teraz z wycięta dziurą, co by głowa się zmieściła :) przyszyty do bluzeczki
- pas: maminy szal połączony z maminym paskiem
- fryzurka: kok z wpiętymi patyczkami do szaszłyków
- wachlarzyk: zdobyty na wakacjach spędzonych w Chorwacji
-makijaż: biała farba do twarzy dla kibiców, mamina czarna kredka do oczu i czerwona szminka

.

... Tak dziecko przeobrażone i lekko zestresowane do szkoły prezentować się pojechało :)

.

... A tu Zespół wielkiego przeboju :)

.

Cały występ udało mi się zarejestrować, toteż filmik załączamy :)


Amelkowy zespół zajął wymarzone I miejsce  :) GRATULACJE! Mama dumna brdzo dumna! Dziecko bardziej niż zadowolone. Na dodatek obdarowane dyplomem i nagrodą :)

....

CDN


Ostatnie przygotowania do wielkiego występu :)

Wczoraj zamieszanie w domku było ogromne. Trwały ostatnie przygotowania do bardzo ważnego i pierwszego takiego dla Amelki występu! Amelka wraz z Majką i Tomkiem reprezentować będzie swoją klasę na III Przeglądzie Piosenki Dziecięcej zorganizowanym w amelkowej szkole pod tegorocznym hasłem "Śpiewaj i TY".
Piosenka Majki Jeżowskiej "Kolorowe dzieci" została opanowana do perfekcji, podobnie jak układ taneczny i wszystkie szczegóły ze sceną związane. Zamieszanie dotyczyło więc głównie stroju, który od wczoraj jest prawie gotowy i jednego z rekwizytów, na który pomysł powstał na ostatnią chwilkę, więc musiałyśmy go w ostatniej chwili przygotować :)

Walka trwała do samego wieczora...

.

...

.

...

.

...

.

...

.

...

.

... rekwizyt gotowy :)

.

Na jutrzejszy występ wszystko gotowe i zapięte na ostatni guzik :) Pozostało trzymać kciuki za małych i zdolnych artystów :)

czwartek, 10 maja 2012

Czasami bywa tak, że drzwi do amelkowego pokoju są zamknięte. Zamyka je sama właścicielka lokalu :) Dzieją się wtedy wewnątrz rzeczy tajemne, wprowadzane są w życie przeróżniste pomysły i tworzone są dzieła prawdziwe. Osobiście mam wtedy ochotę chodzić na paluszkach, a Amelce przerywam kiedy naprawdę muszę.  Niekiedy dziecko uchyla rąbka tajemnicy :) Tak też było tym razem....

Twórca wlazł na parapet i tworzył :) Tym samym rozpoczęła się amelkowa kalkomania :)

.

...

.

...

.

wtorek, 08 maja 2012
... tenis lub też coś bardzo podobnego... :)

Dziś pomiędzy wizytę w Kościele w celu odebrania szatki komunijnej a wizytę we wrocławskim Optima-med, gdzie o amelkowy zgryz dba Pani Doktor, udało się wcisnąć tenisową rozrywkę. Piotruś ściankę dla Amelki wypatrzył, sprawdził i dziś porwał nas tam na chwilkę. Amelka wniebowzięta odbijała zacięcie, raz po raz trafiając rakietą w piłkę. Pierwsze koty za płoty. Teraz będzie już tylko lepiej. Najważniejsze, że dziecku bardziej niż bardzo się chce :)

Dobry instruktor to podstawa...

,

...

.

... Ale i tak dopiero trening czyni mistrza...

.

W naszym przypadku sporo treningu :P

.

... moje ulubione...

.

...

.

...

.

...

.

...

.

...

.

...

.

czwartek, 03 maja 2012
... wyprawa do Rzeplina ...

Ostatnimi czasy wpisy na blogu rowerowe aż do znudzenia. Nic nie poradzimy. Uwielbiamy rowerowo czas spędzać :) Każdą wolną, wspólną chwilkę spędzamy na wyprawach rowerowych to dalszych, to bliższych. Mamy długi weekend, na który plan jest bardzo prosty: wszystko razem! A że prognozy pogody na dziś się nie sprawdziły i słonko grzało zza chmur, na rowery wskoczyliśmy, grillowych przysmaków plecak pełny zabraliśmy ze sobą i odwiedziliśmy wujka Józka w Rzeplinie :) Amelka po raz pierwszy poruszała się rowerem nie po ścieżce dla rowerów, a po najprawdziwszej drodze. Poradziła sobie znakomicie :)

Nasza trasa na rejestrze...

.

wtorek, 01 maja 2012
... pot, stal i lanie wody :)...

Dziś było aktywnie :) Z samego rana porwaliśmy Szymonka szymonkowej mamie i skierowaliśmy się prosto na parking wrocławskiego Magnolia Parku. A tam... rowerowaliśmy, rolkowaliśmy i piekliśmy się na słoneczku, które grzało jak szalone :)

...

.

...

.

...

.

...

.

...

.

... E_kipa :)

.

...

.

... czasem należało odpocząć...

.

...

.

...

.

...

 

.

... a czasem grawitacja robiła swoje...

.

... i trzeba było ciało masować...

.

... i jazda dalej...

.

...

.

... lokomotywa...

.

...

.

...

.

Najwidoczniej słońce niektórym główkom zaszkodziło :),  bo po powrocie do domu Robale urządziły zaległy, ze względu na kwietniową pogodę , Śmigus-dyngus :) Broń wodna dowolna. Albo profesjonalna amelkowa wodna "bazuka", albo też profesjonalnie stworzona w łazience broń wszelkiego rodzaju :) Tak czy siak wszyscy mokrzy byli :)

.

...

.

...

.

...

.

...

.

...

.

...

.


niedziela, 29 kwietnia 2012
... goście :) ...

Od samego ranka Amelka czekała na Gości :) Dziś odwiedzili nas Babcia Jadzia i Dziadek Edek, którzy gdy tylko mogą, zawsze do nas wpadają z wizytą. Dołączył do nas także Szymon i tak całą gromadką czas wspólnie spędzaliśmy. Były wygłupy z Dziadkiem Edkiem i wspólny obiad na tarasie, a po nim rzecz jasna wyprawa do parq i kozie brÓdki z cukrowej waty :) Szaleństwo! Dzieciom żal było Dziadków żegnać :( Co przecież normalne jest!

.

,,,

.

... obiecane "kozie brÓdki" :)

.

...

.

...

.

... A na koniec całej zabawy minki "pingwinki"

.

...

.



sobota, 28 kwietnia 2012
32 km na jednośladzie po wrocławskich ścieżkach!

To już nie wiosna! To lato w pełni i wskazówka termometru przytulona do prawie 30 stopni :) Wstaliśmy wcześniej niż zwykliśmy wstawać w sobotę, zjedliśmy pyszka śniadanko, ogarnęliśmy się w obowiązkach i o 12-stej byliśmy już na rowerach :) Plan na dziś-wycieczka na Jaz Opatowicki, piętrzący wody Odry. Ze wsi naszej nie krótki to kawałek drogi, ale wszyscy stwierdziliśmy zgodnie, że spróbować trzeba. Piotr wybrał bezpieczną i całkiem przyjemna trasę, której praktycznie każdy kawałek mogliśmy pokonać ścieżką rowerową :) Wróciliśmy zmęczeni maksymalnie, spieczeni słońcem i bogatsi o doświadczenie. Dla Amelki to najdłuższa jak dotąd wyprawa rowerowa, licząca aż 32km. Zuch dziewczynka :)

Fotografowanie z jazdą w parze nie idzie, a tym bardziej wtedy, gdy gapy nie zabiorą dobrego aparatu fotograficznego. Zdjęcia marne, wykonane telefonem komórkowym, ale są :) 

.

...

.

...

.

...

,

Gdy dojechaliśmy marzyło nam się tylko miłe i wygodne miejsce do spoczynku. Ławeczkę sami sobie znaleźliśmy :)

.

... My :)

.

...

.

A gdy starsi członkowie ekipy jak zasiedli tak siedzieli, młodszy uczestnik wycieczki sezon otwierał, czyli moczenie stóp było. Nic, że woda bardziej niż mętna i spieniona! Pomoczyć zgrzane nóżki miło było :)

.

...

.

Powrót był ciężki :) Ale, gdy celem została pizza w restauracji i szklanka soku z lodem, sił wszystkim nam przybyło :)

.

Caluteńka trasa nasza, za wyjątkiem pierwszego, krótkiego odcinka, zapisana została. Możemy ją więc Wam pokazać, co też czynimy z miłą chęcią :) 

.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 54
Lilypie - Personal pictureLilypie Kids Birthday tickers Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl